Lęk przed bliskością

Dialog z przyjacielem o „fobii bliskości” – mechanizmy, potencjalne przyczyny.

– to o fobi bliskosci mnie zaciekawilo

– moze nieco zle to nazwali, przesadnie
powiedzialabym, ze to lęk przed bliskoscią

– no tak
fobia to mocno nasilony lek w uproszczeniu
nieuzasadniony

– tak irracjonalny i silny
mysle, ze masz all co stanowi oś, ale prawdopodobnie ma przyczyne i da sie to zlagodzic

– dzisiaj moja znakomita koleżanka przyjaciółka dokładnie to samo mi powiedziala
jakies 5 minut przed tym jak przeczytalem twoje pw
ze jak tylko spróbowac sie do mnie zblizyc to od razu stawiam mur i to automatycznie

– 🙂
rzuca sie to w oczy
nie trzeba nawet znac nazwy by zauwazyc

– nie każdemu

– no tak, reagujesz automatycznie, jakby instynktownie

– grubo nie

– zgadnij czemu nie kazdemu sie rzuca w oczy
😉
przyjaciele to zauwaza, innych oszukasz
tia no w sumie grubo, zdeterminuje to twoje zycie

– no tak
i to tyko ci spostrzegawczy
bo aktor ze mnie wybitny

– to choc nie graj 🙂
zauwazy wiecej osob, moze ktos ci pomoze
moze i ona ma to samo
wiec zauwazyla
bo ja dzieki temu zauwazylam wlasnie
moze bym nawet nie rozpoznala, bo musialabym tez widziec u siebie ale …
przyszedl przyjaciel i poburzyl mury, lepiej widac teraz

tak sobie mysle
wiesz ze tu wcale chyba nie musi byc jakas wielka przyczyna?
prawdopodobnie wystarczy brak milosci w dziecinstwie
tzn. brak okazywania uczuc
+ ewentualnie rozne durne sprawy typu „zimny chow”, „czarna szkoła” itp. jako wzmacniajace
powielisz schemat lub polecisz w przeciwienstwo
ja powielam schemat, a przeciwienstwo mam wzgledem syna (nadopiekunczosc, małpia miłość, choc … chyba nawet nie, po prostu wie ze go kocham, nie tyle mowie co okazuje a mowie czasem tez, rzadko ale mowie, przytule tez, rzadko ale jednak, on wie, ma pewnosc w slowach i czynach :))

– juz determinuje 😛

– wiem zauważyłam
ale jest dobry moment 🙂 by z tym sie zmierzyc
jakos splycic

nie by eliminowac do konca, nie ma sensu leciec w naiwnosc, glupota by bylo podejmowac nadmierne ryzyko, czy tam nie ma co tez ufac zanadto i ślepo,
ale splycic do tego stopnia by sie dalo zyc a nie tylko wegetowac, na dodatek krzywdzac innych

tzn chodzi mi o to, bys nie utrwalal tego w sobie
paskudna sprawa, to prawie jak zycie we snie
nie widzisz prawdy, tak sobie cos zakodujesz niezlomnie, ze pozniej wszedzie widzisz potwierdzenie swojego skrzywionego postrzegania, ocena sytuacji jest zaburzona
w ogole nie dopuscisz do sytuacji by cos zagrozilo temu twojemu swiatopogladowi
cokolwiek sie dzieje pozytywnego co mogloby zachwiac takim postrzeganiem, to natychmiast to niszczysz sam, by udowodnic, ze ludzie tylko rania, oszukuja i cie odrzucaja
kiedys zapytalam cie, czy ty w ogole czujesz sie godny milosci, z sufitu mi sie to pytanie nie wzielo, wyczytalam to 🙂 i to gdzie? 😀 czytalam o czakrach, blokadach czakr
ale to juz bylo po tym jak mi przyjaciel zburzyl wizerunek swiata, pokazal mi jak falszywie ja wszystko widze
wcale nie bylo tak zle z tymi ludzmi co niby mnie odrzucali, przeciwnie, to ja odrzucalam, profilaktycznie, robilam all by potwierdzic swoje postrzeganie

mi matka 2 dni temu wywrzeszczala „nienawidze cie, zawsze cie nienawidzilam”
i wiesz? ona serio mnie nienawidzi i zawsze nienawidzila
„nie chce cie znac, nie jestes moim dzieckiem”
i wiesz? tu tez mowila prawde

bo ona do tej pory niby mowila, ze ja zmyslam, ze ona mi serce oddaje na dloni, ale wtedy wlasnie klamala, zawsze to czulam, byla falszywa
nie ma w sobie sladu instynktu opiekunczego, sa takie kobiety, zaburzone, wynaturzone jakby
no i rzeczywiscie ona mnie nienawidzi choc sama sobie nie zdawala sprawy nawet, niszczyla mnie
no ale co z tego
czy mam sie dac zniszczyc do konca?
przykro mi sie zrobilo jak tak wrzeszczala z nienawiscia na twarzy w moim kierunku, ale ja te nienawisc i pogarde widzialam zawsze, od dziecka, slowami zaprzeczala niby, to dezorientujace
no wiec przykro mi sie na te slowa zrobilo, lekko mnie zatkalo 😉 patrzylam jak szaleje jak bardzo skubana mnie nie cierpi 😉 ale i czulam ogromna ulge wiesz?
zwlaszcza ze Bogdan byl swiadkiem i tez mu szczena opadla, bardzo sie zasepil, spochmurnial, nie odezwal sie nic, nie patrzyl na mnie, patrzyl na nia, w tej furii jak stala i wyznawala mi swoja nienawisc
szok, mowie ci

nie wiem jak bylo u ciebie, bo u mnie to mialo skrajnie drastyczny przebieg to co sie wyprawialo w tym domu
ale skonczylo sie tym samym
takie gadki babci:
– jestes nic nie warta, nikt cie nie kocha
– nie masz prawa zyc,
– nawet taki menel i kryminalista jak twoj ojciec cie niechcial,
– nikt cie nie chce, lepiej bys umarla
– jestes zla, nikt cie nie potrzebje, zniknij mi z oczu
– nie mozna na ciebie patrzec, idz do pokoju i tam siedz

+ ta matka falszywa

mnie to zniszczylo

no i pozniej sie pewnie i czulam ta zla, ta niewarta, ta niegodna milosci

jak ktos mowil ze mnie kocha, to byl to sygnal ze nie dosc ze klamie bezczelnie to jeszcze ma mnie za idiote, obraza moja inteligencje, wiedzialam ze nie mowi prawdy bo prawda bylo „nikt ciebie nie moze kochac, nie zaslugujesz, jestes niegodna”

zatem, jak ktos mowil ze kocha, okazywal ze kocha, to od razu robilam all by udowodnic, ze sie myli, niszczylam te milosc, albo odchodzilam
udowadnialam 😛

masz swoje dowody których zwykle sie domagasz, jaki z nich pozytek?
da sie obalic all co sobie zamarzysz, potwierdzic na chama tez
jakby … sam kreujesz rzeczywistosc, bedzie tak jak myslisz
nikt do ciebie nie trafi, chyba ze ktos taki jak ja co jest podobny i tez zyl w cholernej twierdzy otoczonej murami i fosami + wpuscil do fosy rozne ohydne potwory, by miec pewnosc, ze nikt go nie odwiedzi tam gdzie tego nie chce, nie moze zniesc gosci, gdzie? w swoim sercu
czy nie jest tak?
mam nadzieje ze nie az tak, bo to straszny dramat

koncowo wyszlo to tak, ze potrafilam sobie radzic z czyjas nienawiscia, to rozumialam, to bylo to czego sie spodziewalam po ludziach, wredne ale znane, przykre ale do przezycia
za to na milosc reagowalam paniką, wycofaniem, nierozpoznaniem, to nie bylo znane, to mnie zbijalo z nog, tracilam grunt, tracilam kontrole, nie wiedzialam co z tym robic, cieplo w moja strone wyslane wywolywalo we mnie co? strach
🙂
czy u ciebie nie jest czasem cos podobnego?

idac dalej
nie wiem czy ty w ogole czytasz dokladnie te moje wypracowania ale to polecam ci szczegolnie
przeczytaj, przemysl, mysl i rok, albo 10 lat 🙂

w koncu jestes w punkcie, gdzie mrok i zepsucie jest twoim ulubionym klimatem, jak te filmy co ogladasz chetnie: brud, dewiacje, bestialstwo, dziala to ci na emocje, znasz te emocje, potwierdzaja ci te obrazy to co jestes w stanie zniesc

a komedie romantyczne, wszelkie pozytywne tresci, w tym glownie milosc, to takie naiwne, takie niedorzeczne, takie dziwne, ze az nie wiesz co zrobic z tym co sie czasami gdzies z glebi ciebie wyloni
niby jakies wzruszenie? miekki nagle jestes? o co tu chodzi, przeciez ani nie jestes glupi ani naiwny, ale to jest takie ladne i cieple i dziwne, nie wiesz jak to odbierac, co o tym myslec, wlasciwie nie chcesz tego czuc bo … dezorientuje cie to, niepokoi, wlasnie to ci zagraza, az sciska tak jakos glupio w żołądku, piersiach, gardle, fajne to nie jest wiec po co to czuc jak nie wiadomo co z tym zrobic?

sa to emocje, niby ladne ale jakie meczace no i co z takimi robic? nie umiesz tak czuc, dziwnosc jakas, lepiej wylaczyc film glupi, lepiej isc sie upic i upodlic, tamte klimaty znasz
no i teraz nie wiem sama co dalej, skoro juz wiem jaka jest PRAWDA, a moze wiem?

nie zostane w tym mroku, nie ma mowy, az tak jeszcze pogrzebana i zniszczona nie jestem
no to pozwole sie kochac i pozwole sobie kochac innych, w koncu co w tym strasznego, co sie moze stac? ze ktos mnie zostawi? odrzuci? pfi 😉 jego strata, wiele osob mnie kocha tylko nie zauwazylam, bedzie dobrze, jestem cenna,jestem godna milosci, mam tez prawo kochac, tu nie ma wielkiej filozofii wcale

Paradoxy

365 myśli na temat “Lęk przed bliskością”

  1. Pingback: writeessay
  2. Pingback: Cialis online
  3. Pingback: Cialis prices
  4. Pingback: Cialis 5 mg

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.